Dzień 2
27.05.2012 r.
Budzi mnie sen, w którym się śmiałem (lub po prostu
imitowałem Norweskie ptaki, które od około 7 rano zaczynają wrzeszczeć i robią to do około
10tej). Spało mi się świetnie, choć niewygodnie.
Kąpiel w rzece orzeźwia
wszystkich prócz Andrzeja, który rozkoszuje się nią na brzegu.
Początkowo myślimy o
przeniesieniu namiotu do miejsca zacienionego, jednak gdy z namiotu
równoległego wyłaniają się (jeszcze nie wiadomo, czy piękne) Norweżki, słońce
przestaje nam przeszkadzać.
Mamy wakacje i idziemy szukać pracy.
Na dworze 25 st. C, a w górach oddalonych od nas o 10 km
jest śnieg.
Idziemy na spacer (3 godzinną włóczęgę) do centrum Drammen,
żeby zobaczyć się z Kari, znajomą Andrzeja, i jej kolegą Piotrkiem. Później
dołączają Nicolas i Henry z ekipą, z którymi umawiamy się na imprezę na
kampingu. Przyjeżdżają na longboardach i bawią się z nami tak dobrze, że prawie
zapominają, że to Norwegia.
Zostają wyrzuceni o 2 za zakłócanie ciszy nocnej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz