środa, 13 czerwca 2012

Podróż do Norwegii: Dzień 6


Dzień 6

31.05.2012 r.



                           kaczki przypłynęły, żeby się pożegnać, z nadzieją
                           że znów uda im się coś podpieprzyć
                            jak widać, bolid Andrzeja króluje na szosie i zostawia
                           inne pojazdy w tyle

Tym razem się nie spóźnię.
     Budzę się koło godziny 6-tej. Koledzy dziwią się, że wywiązałem się z umowy i kupiłem chleb przed godziną 9-tą. Po śniadaniu zaczynamy się pakować, a mnie przez chwile ogarnia gorączkowy nastrój rozpoczynającej się przygody, który odczuwa się przed podróżą. Mija on wraz z pchnięciem bagażowego wózka, który przyszło mi prowadzić.
 
Żegnamy się z kaczkami i opuszczamy Camping Drammen.
Pan Zbigniew, u którego rady zasięga Andrzej, doradza żebyśmy spróbowali poszukać pracy w Sandefjord (im większe miasta, tym większa szansa na znalezienie pracy).
Z wyznaczonego miejsca odbiera nas bus, prowadzony przez, ku naszemu zaskoczeniu, atrakcyjną kobietę. Z tego powodu pasażerowie, składający się głównie z przedstawicieli płci męskiej, są nieprzeciętnie ożywieni.
 
Docieramy na lotnisko, gdzie przesiadamy się w autobus, a następnie w pociąg relacji Sandefjord Torp-Sandefjord Sentrum. Nieco zaniepokojeni faktem, że trzech na czterech napotkanych Norwegów to osoby z zespołem Downa, kierujemy się w stronę pubu, wierząc, że osoby tam przebywające, są co najwyżej chore na alkoholizm. Z pubu wyłania się dwóch braci, którzy są Norweskimi, pijanymi i 30 lat starszymi odpowiednikami bliźniaków Freda i Georga. Niestety nie godzą się na wspólne zdjęcie, ale udzielają cennych informacji dotyczących parków i kampingów, na których możemy się rozbić. Następnym przejawem dobrej woli człowieka, której ciągle doświadczamy, jest podwiezienie nas przez pewną kobietę na kamping. 
    Dopiero na Granholmen Camping, położonym przy morzu, czujemy, że jesteśmy w Norwegii.

A w Norwegii jest bardzo ładnie.

                           autor zdjęcia będący jednocześnie modelem, wygląda
                           na człowieka uśmiechniętego w sposób Norweski
                           Domek wielkości psiego domu jednomiotowego,
                           o prawdopodobnym braku przeznaczenia. Jest to częsty
                           cel budowania norweskich domków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz