Dzień 3
28.05.2012 r.
Z rana gorzko żałujemy wczorajszej imprezy. Szczęściarze
dopijają resztki swoich alkoholi, co sprawia, że czują się lepiej od
nieposiadających. Wszyscy się cieszymy, że wczorajszej nocy Henry, w przypływie
sympatii, zaproponował podwózkę do Lier, gdzie mieliśmy poszukać pracy na
farmach.
Pomimo prób oszukania
maszyny otwierającej zawór z ciepłą wodą po wrzuceniu monety, metoda
opuszczania na sznurku norweskiej monety z dziurką zawodzi.
Nic tak nie orzeźwia Polaka, jak płatna kąpiel na minuty.
Dni płyną coraz wolniej, a phanta rei z niezmiennym nurtem,
zakłócona jedynie falami wywołanymi przepłynięciem motorówki.
Good luck and drive safely! - wymachuje do opuszczających
kamping Szwedów, którzy przyjechali tu na downhill.
Po obiedzie przystępujemy do sjesty, która przeradza się w
sposób spędzania większości czasu. O 20 jedyny dźwięk będący bezpośrednim lub
pośrednim wytworem człowieka, to odgłos kompulsywnych obrotów bębna pralki.
Od godziny 21 próbujemy zasnąć.
Jest godzina 23:21 a
jutro pobudka jest zarządzona na 6-stą.
Piotrek! Ja jestem bardzo zmęczony już dzisiaj :P ale coś chyba nie śmiga z datami na Twoim blogu (?!) .. dzisiaj mamy 11-06-2012 a Ty piszesz:
OdpowiedzUsuń"Dzień 3
28.06.2012 r."
Tak.. To chyba ja jestem bardzo zmęczony ;). Cofam daty o miesiąc w tył - 3 dzien to oczywiście 28. 0 5 .2012r. Dzięki wielkie za uwagę!
OdpowiedzUsuń