wtorek, 12 czerwca 2012

Podróż do Norwegii: Dzień 5


Dzień 5

30.05.2012 r.


      Pan Zbigniew, do którego kontakt otrzymaliśmy od Piotrka, znajomego Kari, zaprosza nas do swojego biura pośrednictwa pracy. Mówi,  że chociaż nie mamy żadnych specjalizacji, zadzwoni. Z pewnością.
Wobec pogłębiającego się uczucia beznadziei, postanawiamy się przeprowadzić. Myślimy o dwóch miastach: Sandefjord i Tønsberg.
Siedząc w ogródku McDonalda i korzystając z darmowego Internetu dla klientów, jesteśmy kuszeni zapachami z wewnątrz restauracji. Każdy ma ochotę na cheeseburgera, ale każdy wie, że nas na niego nie stać. 

W tym momencie ostatnia podwyżka produktów ze  „strefy dobrych cen” w restauracjach McDonalds w Polsce nie robi na nas żadnego wrażenia. 

 

       Chłopaki, oprócz wyjazdu z Drammen, coraz poważniej myślą o powrocie do Polski. Choć początkowo staram się o tym nie myśleć, pomysł ten coraz częściej pojawia się w mojej głowie.



3 komentarze:

  1. 5 dni i juz chcecie wracac? :d

    OdpowiedzUsuń
  2. hah, a ja we Wrocku mam dwie prace obecnie. Tyram jak pojebany, ale do konca czerwca bede miał 2 tys :)

    Powodzenia w Norwegii!

    OdpowiedzUsuń
  3. @Anonimie - to cwaniackie pytanie :D. Bo nie wiem czy wiesz, ale DZIŚ jesteśmy już we Wrocławiu, więc relacja jest swego rodzaju wspomnieniem, ale dalsze dni relacji odpowiedzą Ci na pytanie, po ilu dniach wróciliśmy (i w ogóle, czy wróciliśmy razem). Mogę Ci tylko powiedzieć, że plan spędzenia miesiąca w Norwegii się nie powiódł... Ile wytrzymaliśmy? Z każdym dniem będziesz wiedział więcej.
    @Bąku - zazdroszcze! Oczywiście, przy założeniu, że Twoja godzinowa stawka jest nie mniejsza niż 75 złotych za godzinę :D. Bo taką stawkę miałem w Norwegii za 'cutting the grass' i obiecałem sobie, że na wakacje niżej nie schodzę ; )

    OdpowiedzUsuń